
To wielki sukces! Opowiadanie pt. „Szczęściara” zostało nagrodzone i Bartosz Domagała – uczeń kl. VI a – znalazł się wśród grona 25. laureatów ze szkół podstawowych (12 z klas I – III i 13 z klas IV – VI). Poziom był tak wysoki, że komisja konkursowa przyznała jeszcze 30 wyróżnień. Na konkurs zorganizowany przez wydawnictwo Nowa Era wpłynęło aż 4806 prac z całej Polski. Nagrodą jest Honorowy Puchar Młodego Autora (puchar wkrótce dotrze do Bartosza kurierem) oraz debiut literacki – publikacja w książce. Niedługo wszyscy będą mogli poznać losy tytułowej szczęściary.
Bartosz Domagała
„Szczęściara”
Tego dnia Natalka po raz pierwszy w życiu sama wracała ze szkoły. Długo prosiła rodziców, żeby się zgodzili. W końcu była już dużą dziewczyną! Gdy tylko zajęcia dobiegły końca, dziewczynka popędziła do szatni, zmieniła obuwie i wybiegła ze szkoły. Czuła się taka dorosła i samodzielna! Pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Doszła do parku i skręciła w alejkę prowadzącą ku Dużej Ulicy. Otuliła ją cisza wielkich, rozłożystych drzew. Płatki śniegu tańczyły w powiewach wiatru. Zapadał zmierzch, ale parkowe latarnie jeszcze się nie włączyły. Nagle – w mroku przed sobą – Natalka dostrzegła niewyraźny kształt. Stanęła zaskoczona, bo oto kilka kroków przed nią stała postać całkiem jej znajoma. Był to sąsiad, który mieszkał w domu obok. Miał na imię Józek, wiedziała tylko tyle, że chodził do 6 klasy i miał problemy w nauce, często wagarował, a jego mama miała z nim dużo problemów wychowawczych. Bardzo często widziała go w szkole stojącego pod gabinetem dyrektora. Zawsze był smutny i zamyślony. Wcale się temu nie dziwiła, ponieważ to na pewno nie były przyjemne rozmowy. Nieraz widziała, jak Józek wszczynał bójki i palił papierosy za budynkiem szkoły. Popatrzył na nią bardzo dziwnie.
– Wracasz sama do domu? – zapytał z zaciekawieniem.
– Tak, pierwszy raz mama pozwoliła mi samej wracać do domu – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
Chłopiec zamyślił się i po chwili powiedział:
– Wiesz, mała, mam dla ciebie propozycję. Jeśli się nie śpieszysz tak bardzo do domu, to pokażę ci ciekawe miejsce. Wiem o nim tylko ja…
– Nie mogę – odpowiedziała bez chwili wahania.
– Ale dlaczego? – zapytał zdziwiony.
– Moja mama za godzinę wraca z pracy, a wtedy muszę już być w domu.
Józek nie dawał za wygraną i tak długo ją namawiał, aż się zgodziła. Obiecał jej, że w domu będzie przed mamą. Ruszyła za nim niepewnym krokiem. On szedł coraz szybciej w kierunku pobliskiego lasu. Po piętnastu minutach marszu była zmęczona i coraz bardziej przestraszona. Nie znała tej okolicy i wiedziała, że sama nie trafi do domu. Nagle zatrzymali się i Józek stanął przed wielkim, rozłożystym drzewem.
– A teraz podnieś głowę do góry… – powiedział.
Zrobiła, o co prosił. Przed jej oczami ukazał się piękny, drewniany domek, do którego prowadziła drabinka.
– Zapraszam cię do mojego królestwa! – oznajmił.
Zaczęli się wspinać. Natalka była bardzo zaskoczona, gdy na górze ujrzała przytulnie urządzony pokoik, a w nim niewielkie łóżko, krzesło, półkę z książkami i ramki ze zdjęciami. To one najbardziej ją zaciekawiły. Na wszystkich był Józek i ktoś, kogo nigdy nie widziała.
– Kto to?- zapytała.
– Nieważne! – odburknął.
Natalka była zdziwiona, ale nie nalegała. Dłuższą chwilę milczeli oboje, aż Józek sam zaczął mówić. Przyznał, że ten pan ze zdjęć to jego tato. Odszedł od nich kilka lat temu, ma nową rodzinę, małego synka i od dłuższego czasu nie mają kontaktu, a on tak bardzo za nim tęskni i często przychodzi w to miejsce porozmyślać, co by było, gdyby tata był z nimi.
Gdy skończył opowiadać, Natalka zrozumiała, że Józek ma trudną sytuację i stąd te jego problemy w szkole. Prawdopodobnie to rodzaj buntu lub chęć zwrócenia na siebie uwagi. Zrobiło się późno i trzeba było wracać do domu. Gdy byli przed domem, spostrzegli w oknie mamę, która wyglądała na bardzo zdenerwowaną.
– Gdzie byłaś tak długo? – zapytała.
– Nie gniewaj się, zaraz ci wszystko opowiem… – uspokajała Natalka.
Usiadły – jak zawsze – w dużym pokoju. Mama zrobiła pyszną herbatę, a Natalka przyniosła ulubione ciasteczka. Długo rozmawiały o sytuacji Józka. Zastanawiały się, w jaki sposób mogą mu pomóc.
Ta historia pomogła zrozumieć Natalce, jaką jest szczęściarą! Ma kochającą rodzinę, na którą zawsze może liczyć.